wtorek, 27 stycznia 2015

The experience cz 198 1/2

Te kilka dni nad morzem minęło naprawdę szybko i piekielnie nie chciało nam się wracać, ale był jeden powód dla którego musieliśmy to zrobić. W sumie to nie było tak, że musieliśmy, po prostu zbliżał się sylwester i  Kamil miał go spędzić z synem.
Wracając jeszcze do tych chwil spędzonych nad morzem, to był to szczególny czas, zarówno dla mnie i dla Kamila. Żadnym zaskoczeniem nie będzie jeśli powiem, że zbliżyliśmy się do siebie, czułam, że nasza relacja stała się ciaśniejsza, co oznaczało, że była poważniejsza. Na szczęście nasz związek nie był śmiertelnie poważny i nie sprowadzał się do stanu starego małżeństwa. Nasze uczucie było wznoszące w tym sensie, że dodawało energii, zagrzewało do działania, jak i do walki o sny i marzenia, które drzemały w nas. Drugą rzeczą jaką dał nam ten wyjazd, to oczyszczenie się z złych emocji i wszelkich wątpliwości. Czułam się spokojna o swoją przyszłość, jak i miałam poczucie, że wchodziłam w nowy etap życia po uprzednim uporządkowaniu poprzedniego, przynajmniej w większej części…Niestety był jeden aspekt, który został odłożony na „przyszłość”, który nazywał się mama, natomiast wiedziałam, że już niedługo przyjdzie czas, który będzie domagał się wyjaśnienia tej sprawy.
W drodze powrotnej do domu, moja głowa nie dawała mi odpocząć i produkowała nowe pomysły, które wydawały mi się na tyle atrakcyjne bym musiała się nimi podzielić z Kamilem.
- Co zamierzacie robić w sylwestra? – popatrzyłam na chłopaka, który prowadził samochód. Byłam ciekawa co mieli z Kacprem zaplanowane na następny dzień.
- Pogramy w jakieś gry, największą atrakcją będzie piccolo i puszczanie fajerwerek. Może pojedziemy do mamy i do dziadków by razem spędzić ten wieczór – Kamil opowiadał o tym bez większego przekonania i jakiegoś takiego błysku w oku.
- Twoi dziadkowie nigdzie się nie wybierają? – nie chciałam być nazbyt wścibska, po prostu interesowało mnie jak jego bliscy planowali spędzić ten dzień.
- Organizują kolację dla siebie i swoich przyjaciół. Nic szczególnego, takie tam siedzenie przy schabowym i akompaniamencie polsatu lub dwójki – widziałam na jego twarzy lekki ironiczny uśmieszek. Nie musiał nic więcej mówić, rozumiałam z czego to wynikało.
- A co powiesz jakbym zaprosiła ciebie i Kacpra do siebie? Tata w tym roku nigdzie się nie wybiera a razem z Marcinem nie chcemy żeby został sam, więc będziemy mu towarzyszyć i byłoby fajnie gdybyście się przyłączyli – byłam w pełni przekonana, że był to dobry pomysł. Marzyło mi się spędzenie tego dnia razem z Kamilem i Kacprem, więc chciałam wdrożyć to marzenie w życie.
- To miłe z twojej strony, ale może twój tata i Marcin będą chcieli spędzić ten dzień w gronie rodziny? Nie chciałbym zabierać wam tego wieczoru – chłopak był zakłopotany i chyba nie był tak bardzo przekonany do tego pomysłu, jak byłam ja, ale przecież nie zamierzałam tak szybko odpuścić.
- Jestem pewna, że obydwoje będą zadowoleni z tego pomysłu, ale jak chcesz to zadzwonię i się upewnię. – od razu wyciągnęłam telefon i wykręciłam numer do taty. Nie miałam najmniejszych wątpliwości w to czy tacie przypadnie do gustu ten pomysł. Już głowie miałam nawet świetny plan na tą imprezę.
- Tak, słucham? – głos mężczyzny po drugiej stronie słuchawki był strasznie ciepły i wywołał uśmiech na mojej twarzy. Moja miłość do tego faceta była niedookreślenia.
- Cześć tato, my już wracamy, jesteśmy właśnie za Toruniem – zanim planowałam przejść do konkretów postanowiłam uspokoić jego ojcowską troskę.
- To dobrze, wszystko w porządku?
- Tak, nie masz się czym martwić. Dzwonię bo chciałam zapytać, czy nie miałbyś nic przeciwko gdyby Kamil z Kacprem spędzili z nami sylwestra? – nie czułam stresu, niepewności czy innych podobnych emocji. Znałam swojego tatę i wiedziałam, czego można było się po nim spodziewać, przynajmniej w tej sytuacji.
- A skąd, co ty za głupie pytania zadajesz? – nie musiałam patrzeć na tatę by wiedzieć, że uśmiech gościł na jego twarzy.
- To nie ja, to Kamil – wszystko zgoniłam na chłopaka, by odgonić od siebie wszelkie pretensje taty.
- Czyli chłopak czuje respekt, bardzo dobrze – dawno tata nie miał tak dobrego humoru i zastanawiałam się czy był on czymś uzasadniony czy tak po prostu się złożyło.
- Przynajmniej on jeden – Kamil patrzył na mnie lekko skonsternowany tą całą wymianą zdań, a w sumie tylko tym co ja mówiłam, bo tyle słyszał.
- Powinniście brać z niego przykład – tata znów zaśmiał się do mnie, a ja zrobiłam to samo. Niewiele potrzeba było do szczęścia, wszystko zależało od ludzi, którzy nas otaczali.
- A Marcin jest w domu? – za dużo czasu na przygotowania do sylwestrowego wieczoru nie zostało, ale wiedziałam, że ze wszystkim dam sobie radę, ale oczywiście potrzebowałam jakiegoś pomocnika, miałam nadzieję, że wsparcie znajdę w osobie brata.
- Tak, dać ci go do telefonu?
- Nie, nie trzeba. Poproś go aby czekał na mnie w domu to pojedziemy na zakupy – przyjazd do rodzinnej miejscowości mieliśmy zaplanowany na godzinę 15, więc była jeszcze szansa na wybranie się do centrum i zakupienie wszystkich potrzebnych rzeczy, zarówno jedzeniowych jak i rozrywkowych.
- Dobrze, wracajcie bezpiecznie, pa – tato pożegnał się ze mną a po moim odpowiedzeniu na jego słowa, od razu poinformowałam chłopaka o przebiegu rozmowy i oboje cieszyliśmy się, że wspólnie spędzimy naszego pierwszego sylwestra. Byłam bardzo podekscytowana, i nawet Kamil, który był dosyć stonowanym i spokojnym człowiekiem, nie przestawał się uśmiechać.
- Uwielbiam twój uśmiech i te dołeczki w policzkach – oparłam głowę o zagłówek i nie mogłam przestać przyglądać się chłopakowi. Zakochałam się w nim i to chyba nie było żadnym zaskoczeniem. Patrząc na niego widziałam całe jego wnętrze, wszystkie wartości i cechy jego osobowości. Miał prawdę wymalowaną na twarzy.
- Bo się zaczerwienię – mój towarzysz próbował przybrać cienki ton głosu imitujący dziewczynę, co sprawiło, że oboje wybuchliśmy śmiechem. Idealnie nadawałby się do kabaretu.
- Mam ogromne szczęście, że cię mam, wiesz? Nie wiem co ty we mnie widzisz, ale nie chcę by to się kiedyś skończyło – zmiana tematu nastąpiła bardzo szybko, ale nie umiałam odmówić sobie powiedzenia chłopakowi co akurat siedziało mi w głowie. Chciałam by wiedział, że jest dla mnie ważny, chociaż zdawałam sobie sprawę, że już był tego świadom.
- Wiesz co w tobie widzę? Prawdę, nikogo nie udajesz, nie grasz, tak jakbyś była z innego świata. Jesteś obok tej całej zawiści, zazdrości, kłamstwa i manipulowania. Nie wiem z czego to wynika, czy z krzywd jakich doznałaś, z wychowania, czy tak po prostu masz. Nie robisz niczego pod kogoś, nie żyjesz dla czegoś tylko po coś i to może to jest ta tajemnica, która przyciąga do ciebie ludzi? – Kamil położył swoją dłoń na moim udzie a ja od razu położyłam tam swoją i mocno uścisnęłam dłoń chłopaka. Jeszcze nikt nigdy czegoś takiego mi nie powiedział, a sprawiło mi to ogromną radość. On nie postrzegał tylko mojego wyglądu i pieniędzy, czułam, że to go w cale nie interesowało.
- Nie wiem co powiedzieć, bo ja to samo myślę o tobie, dokładnie to samo… Ty jesteś normalny, zabawny, szczery…. Jesteś żywym złotem i nawet gdyby to całe dobrodziejstwo zniknęło, pieniądze, samochody, wyjazdy… To nic nie znaczy bez ciebie, to ty nadajesz temu jakąś wartość, to ty jesteś dla mnie wartością. I może to, co teraz powiem zabrzmi co najmniej dziwnie, ale wiem, że świat się na tobie nie kończy, nie w tym sensie, że jak nie ty to będzie ktoś inny, bo chcę tylko ciebie, ale chodzi mi o to, że nasz związek nie oznacza rezygnowania z czegokolwiek, jest coś poza nami. Jest rodzina, są przyjaciele, wyjścia do kina, gokarty, karaoke itd. To ty mi to pokazałeś i może  jest to coś prostego i oczywistego, ale w moim przypadku był to milowy krok – nie wiedziałam jak to ująć w słowa by przekazać to, co mi siedziało w głowie. Czułam, że moje życie było kompletne i nie byłam zamknięta w klatce, nawet jeśli była ona złota.  Pomimo, że byłam w związku to byłam wolna i mogłam z każdej strony zwiedzić świat, poznać jego zakamarki i rozkoszować się pięknem.
- Bo chyba najważniejsze jest by realizować swoje cele z niczego nie rezygnując – on szybko łapał o co mi chodziło i przede wszystkim mnie rozumiał.
- Tak, tylko często jest to odbierane jako egoizm, no wiesz, dopinanie swojego, dążenie do spełnienia, dbanie o swoją wewnętrzną równowagę – często spotykałam się z tym, że traktowane to było jako zapatrzenie w siebie i samolubstwo.
- Ludzie na okrągło mylą te dwa pojęcia i nie każdy rozumie na czym polega jedno i drugie. To pokazuje jak jeszcze tkwimy w przeszłości, przecież kto dawniej myślał o pasjach, spełnianiu marzeń, robieniu tego co się kocha a nie robieniu czegoś dla pieniędzy? To jest to co ci powiedziałem wcześniej, większość ludzi żyje dla czegoś a nie po coś. Światem rządzi zachłanność i pogoń za pieniędzmi – to była przykra prawda i cieszyłam się, że nas to nie dotyczyło. Dla nas liczyli się ludzie, to oni nadawali sens i wartość rzeczom materialnym.
- Masz rację, cieszę się, że mamy to samo spojrzenie. – miałam obok siebie idealnego partnera, który miał po kolei w głowie i nie musiałam się o nic martwić. To było  bardzo pokrzepiające.
- Koniec tych poważnych rozmów, czas na obiad – chłopak zatrzymał się w jakiejś przydrożnej knajpie i od razu pospieszyliśmy do środka. Byłam bardzo głodna i trzymając się za ręce weszliśmy do środka.


Po dotarciu do domu nie miałam czasu na prysznic czy nawet odpoczynek, od razu zapakowałam się z Marcinem do samochodu i pojechaliśmy na zakupy. Na naszej, a w sumie mojej liście, było bardzo dużo rzeczy. Zależało mi na tym, by Kacper dobrze się z nami bawił pomimo, że miał spędzić ten wieczór z szóstka dorosłych ludzi, ponieważ zaprosiłam jeszcze Filipa z Martyną. Cieszyłam się, że tą noc spędzę z gronem najbliższych mi ludzi. Zadbaliśmy o balony, śmieszne maski na twarz, serpentyny, zimne ognie, fajerwerki jak i wielki baner „Szczęśliwego Nowego Roku” który postanowiliśmy zawiesić w salonie. Później przyszedł czas na zakupy spożywcze i lekko alkoholowe. Byłam tym wszystkim bardzo podekscytowana, czułam, że organizowałam imprezę, która była spełnieniem jakiś moich marzeń. Marcin też wyrażał pozytywne emocje co do tego przedsięwzięcia i chyba tak samo jak ja, przeczuwał cudowny wieczór, a raczej noc. 

sobota, 24 stycznia 2015

The experience cz 197 3/3

- Ile lat miałaś kiedy straciłaś dziewictwo? - panująca cisza tylko wyostrzyła moją reakcję. Czułam się zmieciona z powierzchni ziemi.
- Wiesz co, nie masz kultury... - oparłam się wygodnie o fotel a on z uśmiechem wpatrywał się we mnie. Czemu jemu nie zrobiło się chociaż odrobinę głupio?!
- No dalej, bo jedzenie mi ostygnie - uśmiech Kamila jeszcze bardziej mnie dobijał. Wzięłam głęboki oddech i postawiłam przełamać barierę wstydu, chociaż nie wiem czemu się wstydziłam, przecież nie było to nic strasznego, ale to była moja bariera intymna. Sex był dla mnie bardzo intymny i nie umiałam o nim otwarcie rozmawiać.
- Szesnaście - zaraz po odpowiedzi sięgnęłam po wino, a Kamil wyglądał na zamyślonego. Nie chciałam dopytywać o jego reakcję, pragnęłam jak najszybciej zmienić temat.
- Twoja największa porażka?
- To akurat proste, że nie umiałem zapewnić Kacprowi normalnej rodziny.
- Nigdy nie chciałeś wrócić do Natalii by to naprawić? - niemal jak z procy wystrzeliłam nowym pytaniem.
- Czy to twoje kolejne pytanie?
- Nie darujesz mi tego jednego pytania? - delikatnym uśmiechem chciałam sprawić, by chłopak uległ mojemu urokowi i by potraktował w sumie te dwa pytania jako jedno.
- Wykorzystam to, a co do pytania to, od razu po rozstaniu myślałem nad tym, ale dziadek utwierdził mnie w przekonaniu, że muszę też pomyśleć o sobie a wtedy moje dziecko też będzie szczęśliwe - uśmiechem podziękowałam chłopakowi za odpowiedź i wpatrywałam się w jego cudowne oczy, jednocześnie modląc się w duchu o łatwiejszy zestaw pytań. -  W takim razie, ile miałaś partnerów seksualnych?
- Zadajesz naprawdę trudne pytania - założyłam ręce na piersi i oburzona wpatrywałam się w niewzruszonego Kamila.
- Takie zasady, to nie ja je ustalałem.
- Jesteś... eh, już cię nie lubię. - nie wiedziałam skąd we mnie było tyle barier odnośnie tego tematu, przecież przy Bartku nie miałam z tym problemu. Po głośnym westchnięciu postanowiłam szybciej zamienić role - Dwóch. - znowu uraczyłam się winem, mając złudną nadzieję, że alkohol trochę rozluźni moje mięśnie.
- Całkiem nieźle. Teraz twoja kolej.
- A ty ile miałeś partnerek seksualnych? -  przede wszystkim z przekory zadałam to pytanie, odpowiedź zbytnio mnie nie interesowała, bardziej mi chodziło o zachowanie Kamila.
- Widzę, że ktoś tu się zdenerwował. Siedem - miałam ochotę zedrzeć mu ten uśmiech z twarzy a jego odpowiedź wywołała we mnie jakiś dziwny niepokój. Jasne, że Kamil był starszy ode mnie, ale nie wiem co sobie myślałam... Przecież to było normalne, że nie spotykał się tylko  z Natalią, chociaż może takiej odpowiedzi się spodziewałam?
- Najdziwniejsze miejsce kochania się? - coraz to bardziej wkurzały mnie jego pytania. Nie wiedziałam czemu one służyły i czemu tak bardzo go to interesowało. Miałam dosyć tej gry.
- Zmieniłam zdanie,  już kompletnie cię nie lubię, nie wiem co w tobie widziałam, jesteś okropny... Las - niby się tylko droczyłam z Kamilem, ale naprawdę mnie zaczynał irytować, chociaż już sama nie wiedziałam czy denerwowały mnie jego pytania czy ten jego uśmiech na twarzy.
- Przecież widzę, że na mnie lecisz... A wydawałaś mi się taką grzeczną dziewczynką, a tu proszę las... - moje odpowiedzi satysfakcjonowały Kamila, może nawet go wręcz bawiły a  moje zachowanie jeszcze bardziej go rozochocało.
- Czemu cię to tak bardzo interesuje?
- Po prostu jesteś dla mnie zagadką. Nie wiem czego sie mam po tobie spodziewać . Jesteś piękna jak się rumienisz - kiedy ja zmagałam się z purpurą na swojej twarzy, ten człek przede mną zanosił się śmiechem, jakby oglądał kabaret. Wkurzał mnie i to zdecydowanie za bardzo.
- A ty bezczelny do granic możliwości, ale wróćmy już do gry - postanowiłam się nie zrażać i odegrać się na nim tym samym.
- Teraz kolej na mnie.
- Wcale nie, teraz ja - oburzyłam się za to, że chciał mi zabrać moją kolejkę, przecież sklerozy nie miałam.
- Zapytałaś się, czemu mnie tak to interesuje - kąciki ust Kamila uniosły się do góry, a ja wpatrywałam się w niego jak na kosmitę. Nie wiedziałam co sobie wyobrażał.
- To była dygresja, a nie pytanie. - uparcie broniłam swego, przecież nie mogłam stracić kolejki i znowu dostać jakiegoś intymnego pytania.
- Pytanie to pytanie.
- Nie upewniłeś się, więc twoja strata i nie wkurzaj mnie bardziej Majewski bo będziesz spał na ziemi - mój ton głosu miał wystraszyć chłopaka, ale efekt był odwrotny. Uniósł ręce w górę, chociaż byłam pewna, że miał ubaw po pachy ze mnie.
- Dobra już dobra, nie denerwuj się moja złośnico, zjedz coś i pytaj - Kamil nachylił się nad nasze jedzenie i niby tak od zniechęcenia dotknął moich ust, ale tak naprawdę włożył w ten  przelotny pocałunek wiele uczucia, czym rozbudził we mnie pożądanie. Zgodnie z jego słowami, zajadłam się większą porcją makaronu i wycierając usta w serwetkę, oparłam się o fotel i rozmyślałam nad kolejnym pytaniem.
- Ile najkrócej byłeś w związku? - szczerze powiedziawszy cały czas w głowie miałam tą szóstkę partnerek Kamila i jakoś trudno było mi sobie to poukładać w głowie, dlatego też chciałam poznać częstotliwość zmieniania przez niego partnerek.
- Zależy co rozumieć pod pojęciem związek.
- No związek, albo się jest z kimś albo nie - zastanawiałam się skąd wynikała u niego ta niewiedza.
- A my jesteśmy w związku? - w tamtym momencie poznałam moje kolejne uzależnienie, jego uśmiech. Niech mnie diabli wezmą, jeżeli on nie rozpuści każdego kobiecego serca.
- To twoje pytanie? - nie chciałam dać się wyrolować, musiałam być uważna, jeżeli chodziło o potyczki słowne z Kamilem.
- O ile się nie mylę miałem jedno w zanadrzu, więc odpowiedz.
- A uważasz, że to, co jest pomiędzy nami jest czymś innym niż związek? - głupio mi było przyznać, że byliśmy w związku, chociaż byłam pewna, że gdzieś, kiedyś, między wierszami było to powiedziane.
- A czym jest dla ciebie? - nasza rozmowa dalece odbiegła od gry a poziom pytań już chyba przekroczył liczbę tych, jemu przyzwalających.
- Nie odpowiedziałeś na moje pytanie - chciałam wrócić do sensu rozmowy a nie bawić się w podchody.
- Na które? - Kamil wystawiał moją cierpliwość na próbę i byłam pewna, że doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
- Jesteś beznadziejny - brakowało mi sił i cierpliwości do niego. On naprawdę wszystko utrudniał, a co najgorsze to miałam wrażenie, że śmiał się ze mnie.
- Już ok, sorry - Kamil zmienił miejsce i usiadł obok mnie. Początkowo chciał mnie objąć, a ja nieskutecznie go odepchnęłam, koniec końców, Kamil położył głowę na moich nogach, mając doskonały widok na moja twarz - Żebyś nie czuła się urażona, trochę szerzej odpowiem. Najkrócej byłem chyba miesiąc, może nie cały. Natomiast chciałbym żebyś wiedziała, że każdy swój związek traktuję poważnie, chociaż żaden  nie wyglądał tak jak nasz.
- Czemu?
- Bo nikt nie był dla mnie tak ważny jak ty. Jesteś najważniejsza i pamiętaj o tym. Nie ważne ile miałem partnerek. Wiem, że pewnych rzeczy cofnąć nie mogę, ale uwierz mi, że gdybym wiedział, że tak powinno wyglądać to uczucie, to wiele rzeczy zrobiłbym inaczej, albo nie wplątał się w pewne sytuacje - wraz z tymi słowami, cała złość, frustracja i irytacja ustąpiły miejsca rozczuleniu. Czułam się wyjątkowa.
- Jakie?
- Nie chciałbym zburzyć twojego idealnego obrazu o mnie - widziałam uśmiech na jego twarzy, chociaż był on trochę jakby ironiczny. Gładziłam jego włosy, a on delikatnie muskał palcami moją dłoń, co pozwalało mi się zrelaksować i złapać trochę ciepła od niego.
- Nikt nie jest idealny.
- Wiem, ale... Kiedyś, nie każda dziewczyna, z którą spałem coś dla mnie znaczyła . - udawałam, że nie wzbudziło we mnie to żadnych emocji, ale nie wiem kogo starałam się oszukać. Chyba potrzebowałam dłuższej chwili by sobie to poukładać. Najgorsze było to, że mój obraz Kamila różnił się od tego faktycznego. - Gosia to przeszłość. - czułam się jakbym się ocknęła a jednocześnie było mi głupio, że Kamil zauważył moje zmieszanie.
- Wiem, po prostu mnie zaskoczyłeś.
- Faceci czasem mają tak, że do myślenia używają innej części ciała. Byłem młody i głupi, myślałem, że zwojuję świat, odegram się na tym co mnie spotkałem. Wtedy miałem żal, że nie mam ojca, brakowało mi go i szukałem zaspokojenia gdzieś indziej. - czy to było wytłumaczenie? A może tak naprawdę nie powinien się przede mną tłumaczyć? Przecież był facetem, a ten tryb życia był przeszłością. Nie mogłam mieć do niego pretensji o to, że kiedyś żył w inny sposób. Siedem partnerek to nie tragedia.
- Mogę zadać ci ostatnie pytanie na ten temat? I w ogóle skończmy z tą grą, jest beznadziejna - nie miałam ochoty dłużej w to grać, wcale mi się to gra nie podobała.
- Nie należy do najweselszych, pytaj.
- Kiedy ostatni raz z kimś uprawiałeś sex? - nie wiem czemu chciałam poznać odpowiedź na to pytanie. Może zwyciężyła ciekawość, a może ponownie chciałam zweryfikować swoje zdanie na temat Kamila.
- Kilka miesięcy przed tym jak cię poznałem, nie wiem ile, ale coś około ośmiu, dziewięciu - z moich szybkich kalkulacji wychodziło, że Kamil od ponad roku z nikim nie był, co chyba wcale nic nie zmieniało.
- Byłeś wtedy z kimś w związku? - nigdy nie rozmawialiśmy o jego przeszłych dziewczynach, zawsze rozmowa skupiała się na mnie i moich partnerach. Szczerze to byłam szczęśliwa, że role się odwróciły.
-  Przez około rok. Chociaż nie wiem czy to był związek, Ola była dla mnie kumpelą i chyba oboje tak się właśnie traktowaliśmy. Traktowaliśmy ten związek bardzo luźno, a z drugiej strony panowała ogromna zaborczość. Nie wyszło, bo to tak naprawdę nie miało prawa się udać. - byłam wdzięczna Kamilowi za to, że nie powiedział nic więcej, chyba nic poza to, co usłyszałam nie chciałam usłyszeć. Temat byłych uznałam za definitywnie zakończony.
- Nic co usłyszałam o tobie, nie zmieniło mojego zdania o tobie, wiedz o tym - uśmiechem podziękowałam mu za szczerość a wszystko przypieczętowałam nachylając się i całując Kamila w usta. Był mi bliski i przeszłość nic nie miała do tego.
- Wiem, liczy się to, co jest tu i tera. Liczymy się my, a przeszłość... No cóż, pozostaje nam jedynie podziękować jej, że pozwoliła nam się spotkać - nie potrzebowałam już żadnych słów, tak naprawdę, potrzebowałam tylko czuć jego i dlatego znowu go pocałowałam.


Hej! Wiem, że czekaliście na tego posta trochę dłużej niż powinniście, miał się pojawić wczoraj, ale ten kto śledzi mnie na instagramie wie, że na pewne sytuacje losowe nie ma się wpływu.;) Dzisiaj natomiast pogrążyłam się w nauce. Nie mniej jednak, mam nadzieję, że długością posta wynagrodziłam Wam czekanie! Liczę na Wasze komentarze :)