czwartek, 18 czerwca 2015

Trudna rozłąka cz 34


Hej! 
Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Strasznie ucieszyła mnie ich ilość i z wielką przyjemnością je czytałam, chociaż z drugiej strony było mi przykro, że nie mogę Wam się odwdzięczyć. Przepraszam, że tak długo kazałam Wam czekać na tego posta, ale obecnie trwa sesja, a ja jestem jeszcze przed 3 egzaminami, także całą swoją uwagę koncentruję na nauce. Bardzo chciałam wstawić Wam posta z podziękowaniem w moje urodziny, które miałam dwa dni temu, ale niestety po raz kolejny nauka wygrała. Bardzo Wam dziękuję za wszystkie życzenia i ciepłe słowa, które mi wysłaliście, jesteście cudowni, a post z podziękowaniem pojawi się jak tylko skończy się sesja. Zapraszam Was na nowego posta i proszę o cierpliwość do 25 czerwca. 

Rano strasznie bolała mnie głowa, czułam jakby zaraz miała wybuchnąć. Leżałam na wznak w łóżku i myślałam nad wydarzeniami minionej nocy. Zachowałam się iście dziecinnie i strasznie niedojrzale. Było mi wstyd za swoje zachowanie a co gorsza, nie miałam nawet odwagi by sprawdzić czy Przemek próbował się ze mną jeszcze kontaktować. Dosyć niechętnie wstałam z łóżka i udałam się do kuchni po jakieś środki na ból głowy. W domu panowała ogłuszająca cisza i był on w takim samym stanie w jakim go wczoraj zostawiłam wychodząc na imprezę. Mama musiała nocować poza domem, co nigdy przedtem jej się nie zdarzało. Pierwsze co przyszło mi na myśl to, że musiała nocować u Tomasza. Jakoś nie wywołało to u mnie większych uczuć, więc pozostawiłam ten temat nierozwiązany i skupiłam się na aktualnym stanie mojego życia. Gdy wzięłam tabletki, skuliłam się na kanapie pod kocem i próbowałam zasnąć. Cieszyłam się, że byłam sama i nic ani nikt nie zagłuszał mojego spokoju. Podczas gdy sen nie mógł przyjść, rozmyślałam nad tym, co się wydarzyło w mojej głowie i w moim sercu. Nie mogłam winić siebie za to, że najprawdopodobniej zakochałam się w swoim przyjacielu. To się po prostu stało i musiałam dalej z tym żyć. Wierzyłam, że byłam wystarczająco silna by móc to pokonać. A co do Kaśki, to wybór należał do Przemka, jeżeli chciałby z nią być, to przecież nie mogłam mu tego zabronić, ale odsuwając się w kąt, automatycznie zmniejszałam swoje szanse. Zastanawiało mnie jego wczorajsze zachowanie. Był wobec mnie naprawdę czuły i moment w którym mnie obejmował, był magiczny. Nigdy jeszcze tak bardzo intymnie nie było między nami. Oczywiście wcześniej np. spaliśmy razem w jednym łóżku, przytulaliśmy się jak przyjaciele, ale wczoraj... Sama nie wiem jak to odpowiednio nazwać. Po prostu czułam iskry i były one na tyle silne, że nie mogłam uwierzyć, że on tego nie czuł. Tłumaczyłam sobie jego postawę tym, że może po prostu chciał być wobec dziewczyny kulturalny. Bo gdyby coś jej się stało, wtedy winił by za to siebie. Zachował się jak dżentelmen, a on właśnie taki był - bardzo dobrze wychowany.
Potrzebowałam czasu dla siebie i dlatego cały dzień nie odzywałam się do Przemka. Sprawdziłam na telefonie wiadomości od chłopaka i prosił bym odezwała się do niego, bo wszystko da się wyjaśnić, a najgorsze co możemy zrobić, to nieodzywanie się do siebie. Odnalazłam także sms od mamy w którym informowała mnie, że wyjechała na weekend z Tomkiem i wróci w poniedziałek. Ta wiadomość bardzo mnie zdziwiła, ale przede wszystkim sprawiła, że ucieszyłam się z dwóch powodów. Miałam całe mieszkanie dla siebie, a mama w tym czasie angażowała się w swoje życie uczuciowe. Ona też zasługiwała na szczęście i mimo, że nie umiałam tego okazać, to bardzo cieszyłam się jej szczęściem.
Cały dzień spędziłam w pidżamie i siedziałam pod kocem z opakowaniem lodów i oglądałam przeróżne filmy, od komedii przez dramaty po horrory. Siedziałam jak zaczarowana by tylko nie myśleć o tym, co działo się w mojej głowie. Około dwudziestej usłyszałam dźwięk domofonu i szczerze powiedziawszy wiedziałam kogo przywiało. Nie miałam ochoty rozmawiać z Przemkiem, jeszcze nie teraz. Niestety przez zapalone światło w domu nie mogłam udać, że mnie nie było. Na miękkich nogach podeszłam do domofonu i uniosłam słuchawkę.
- Tak?
- Otwórz - głos chłopaka był twardy i nie było w nim nawet szczypty sympatii. Przeczuwałam kłopoty i wiedziałam, że byłam na przegranej pozycji. Bez słowa wpuściłam chłopaka do środka i od razu także podeszłam do drzwi by je otworzyć. Gdy ujrzałam Przemka, poczułam to samo ciepło w środku co wczorajszego dnia. Tylko, że tym razem nie mogłam zgonić swojego stanu na alkohol. Przez chwilę staliśmy przypatrując się sobie i niebezpiecznie mierząc się wzrokiem.
- Wejdź - odsunęłam się od drzwi i udałam się do salonu dając tym samym przyzwolenie chłopakowi by wszedł do środka. Zatrzymałam lecący film i próbowałam ogarnąć bałagan panujący na sofie. - Napijesz się czegoś? - siliłam się na normalny ton głosu i na naturalne zachowanie, ale dobrze zdawałam sobie sprawę z tego, że Przemek się na to nie nabierze.
- Nie, dzięki. Czemu nie odpowiedziałaś na moje smsy i telefony? - chłopak stał w przejściu i nie musiałam na niego patrzeć by wiedzieć, że dokładnie śledził moje ruchy.
- Chciałam, ale... nie wiem, przepraszam - oparłam się dłońmi o blat kuchenny i nawet nie wiedziałam jak miałam mu  wytłumaczyć swoje zachowanie.  
- Iza, nie przepraszaj. Musimy ze sobą rozmawiać - chłopak podszedł do mnie i położył swoje dłonie na moich ramionach. Tak bardzo potrzebowałam poczuć jego ciepło, poczuć, że pomiędzy nami nic się nie zmieniło, że wyprostowałam plecy i świadomie oparłam się nimi o klatkę piersiową chłopaka.
- Wiem. Tylko, że...
- Było ci przykro? - cieszyłam się, że chłopak wyszedł mi na przeciw i pomagał mi otworzyć się przed nim, chociaż nigdy wcześniej nie miałam z tym żadnych problemów. Dodatkowym ułatwieniem było to, że nie musiałam patrzeć mu w oczy.
- Tak - mój głos przypominał szept bo najzwyczajniej w świecie wstyd było mi się do tego przyznać. Przemek obrócił mnie w swoją stronę i nasze ciała znajdowały się niebezpiecznie blisko siebie. Nie mogłam oderwać wzroku od jego pięknych oczu, które wpatrzone były we mnie jak w jedyną osobę na tym świecie.
- Iza nie chowaj się przede mną, proszę. Jesteśmy przyjaciółmi i musimy być wobec siebie szczerzy. Jak mam z tobą rozmawiać, skoro nie wiem czemu przede mną uciekasz? Chodzi o Kaśkę, prawda? - nie miałam na tyle odwagi by na głos się do tego przyznać, więc tylko skinęłam głową - To koleżanka, tylko i wyłącznie. I w żadnym wypadku nie jest ważniejsza od ciebie, po prostu nie mogłem kazać jej iść samej do domu. Lubię ją i tylko tyle.
- Nie musisz się przede mną tłumaczyć - czułam się głupio słuchając jego wyjaśnień, bo tak naprawdę mógł robić co tylko chciał, a ja nie miałam prawa być o to zazdrosna.
- Poszliśmy tam razem i powinniśmy wyjść również razem i jest mi przykro, że zawaliłem. Miałaś spać u mnie, co się zmieniło? - Przemek dotknął dłonią mojej brody i skierował ją tak, by nasze oczy znowu były w siebie wpatrzone.
- Długo cię nie było - to było niemal oczywiste, chociaż była to tylko połowa prawdy. Drugą wolałam zachować dla siebie.
- Wiem i za to cię przepraszam, po prostu musiałem coś wyjaśnić z Kaśką i to był ku temu najlepszy moment. - chłopak potarł dłonią o mój policzek i lekko uniósł kąciki ust w delikatnym uśmiechu.
- Okej, nic się nie stało. Po prostu przykro mi było i byłam zmęczona dlatego, zebrałam się do domu. Nie wiedziałam kiedy wrócisz i czy w ogóle wrócisz - wysiliłam się uśmiech i starałam się zbagatelizować tą całą sprawę.
- Jak mogłaś tak pomyśleć? Oczywiście, że wróciłem, wiedziałem, że  na mnie czekasz.
- Już mówiłam, długo cię nie było i to dlatego. Alkohol też robi swoje, chcesz herbaty? - obróciłam się plecami do chłopaka by móc wstawić wodę i już naprawdę chciałam zmienić temat naszej rozmowy i zachowywać się tak jakby nigdy nic się nie wydarzyło.
- Tak, możesz zrobić. Czyli pomiędzy nami w porządku?
- Jak najlepszym - po tych słowach Przemek wziął mnie w ramiona i mocno do siebie przytulił. Chłonęłam jego zapach jak gąbka i był dla mnie oznaką bezpieczeństwa i przede wszystkim ciepła. Chciałam go zamknąć w słoiku i móc wąchać go zawsze gdy tylko poczuję się gorzej. Wcale nie załatwiało to sprawy moich uczuć, ale nie mogłam zmusić chłopaka by poczuł to samo co ja. Byłam pewna, że gdyby i on czuł do mnie miłość, to by mi o tym powiedział czy nawet jakoś niewerbalnie zasygnalizował. Nasze czułości przerwało gotowanie się wody, po czym zrobiłam nam po herbacie i skierowaliśmy się do salonu.
- Jesteś głodny?
- W sumie możemy coś zrobić, albo zamówić. Gdzie jest twoja mama? - Przemek usiadł przy barku, a ja wróciłam do kuchni by przejrzeć zawartość lodówki.
- Wyjechała ze swoim nowym facetem gdzieś na weekend, wróci dopiero w poniedziałek. Jak chcemy coś zjeść to są jajka, szynka - zawartość lodówki nie powalała i byłam zła na mamę, że zostawiła mnie bez jedzenia i tak naprawdę bez pieniędzy - Nie, ta szynka jest już niedobra - co gorsze, to, co było w lodówce nie nadawało się do jedzenia. Wyrzuciłam szynkę i spojrzałam na chłopaka. - Musimy coś zamówić.
- No to na co masz ochotę? Pizza, makaron, japońskie, chińskie?
- Japońskie, mam ochotę na ostrego kurczaka w panierce - wyciągnęłam ulotkę z szuflady i podałam ją chłopakowi, który wziął telefon i złożył zamówienie. Czekając na jedzenie siedzieliśmy i oglądaliśmy jakieś sobotnie show telewizyjne.
- Masz jakiś alkohol? - Przemek leżał w jednym końcu kanapy a ja w drugim i trochę się nudziliśmy, a może bardziej byliśmy zmęczeni po wczorajszej imprezie.
- Nie masz jeszcze dosyć? Powinna być jakaś wódka w barku, weź wstań bo ja nie mam siły - miałam straszliwego lenia i pomimo, że cały dzień leżałam jak kłoda, to nadal było mi mało i nie miałam najmniejszego zamiaru podnosić się z kanapy.
- Też chcesz?
- Ale takiego małego i słabego - przyglądając się chłopakowi, który swobodnie czuł się w moim domu, zapragnęłam by tak było zawsze. Byśmy kiedyś zamieszkali razem i tak sobie spokojnie i leniwie żyli ze sobą.
- Jest jakiś sok?
- Pepsi powinna być w szafce koło zmywarki.
-  I co z tym nowym facetem twojej mamy? Spoko jakiś? - Przemek zajął się robieniem drinków a ja nadal nie zmieniałam swojej pozycji.
- Widziałam go tylko dwa razy, z czego raz pouczał mnie, bym odpuściła mamie i nie próbowała bawić się w sąd ostateczny i w zadawanie jej pokuty za grzechy, które kiedyś popełniła. Gadał trochę jak ksiądz, ale poza tym był nawet ok - Tomasz był dla mnie dziwnym człowiekiem i wielką zagadką. Wyglądał na dość ułożonego i bogatego faceta i dziwiło mnie, że otaczał się towarzystwem mojej mamy.
- Wiesz wydaje mi się, że mógł mieć trochę racji. Odpuść jej, niestety nie da się cofnąć czasu i tego naprawić - Przemek usiadł obok mnie podając mi szklankę z przygotowanym trunkiem.
- Wiem, sama do tego doszłam. Przykro mi, że moje pojawienie się na świecie skomplikowało tyle spraw, ale masz rację, czasu się nie cofnie. - podciągnęłam się wyżej na kanapie do pozycji siedzącej i całą swoją uwagę skupiałam na Przemku.
- Myślałaś już co zrobić z tatą? Chciałabyś się czegoś więcej o nim dowiedzieć? - przyjaciel wszedł na bardzo ciężki temat, który był tak kruchy jak kra na lodzie. Nie było dnia abym o tym nie myślała i nie umiałam wyważyć, czy lepiej byłoby to zostawić na takim etapie jak obecnie, czy próbować chociaż go zobaczyć. Wiedzieć jak aktualnie wygląda a nie opierać się tylko na zdjęciach z przeszłości.
- Powiesz mi co o nim wiesz? - szybsze bicie serca sprawiło, że od razu zaczęły mi się pocić dłonie. Musiałam się jakoś ogarnąć, przecież chodziło tylko o kilka widomości, które Przemek wyśledził w internecie.
- Jesteś pewna? - wraz z tymi słowami usłyszeliśmy dzwonek domofonu. Popatrzyliśmy na siebie jakby z ulgą i to Przemek jako pierwszy udał się do drzwi i otworzył dostawcy. Kiedy z powrotem  usadowiliśmy się na podłodze od razu zajęliśmy się jedzeniem. Byłam potwornie głodna i już prawie zapomniałam o tym, o czym wcześniej rozmawialiśmy.
- Faktycznie twoja babcia miała rację, był w Szwajcarii bo tam założył dobrze prosperującą firmę spedycyjną. - Przemek nie czekając na żadne słowa z mojej strony, zaczął zapoznawać mnie z życiem mojego taty - Od jakiś czterech lat prowadzi filię w Gdańsku i tam obecnie mieszka. - nagle zamarłam w pół ruchu i spojrzałam na chłopaka. Myśląc, że On znajdował się w Szwajcarii czułam się bezpieczniejsza, a to wszystko było odległe, ale teraz... Byliśmy tylko po przeciwnych krańcach Polski. Tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Przecież on nawet nie wiedział o moim istnieniu, a ja dopiero co odnalazłam jego.
- A babcia? W sensie jego mama? - zastanawiałam się czy kobieta żyła, czy nadal mieszkała z synem. Dzięki opowieściom mojej babci, czułam jakby ta druga babcia, wcale nie była taka obca w moim życiu.
- Nie wiem, nie mam pojęcia czy w ogóle żyje. Ale twój tata ma rodzinę, w sensie twoja babcia mówiła, że urodził mu się syn,  który wychodzi na to, że ma teraz czternaście lat, ale to nie jedyne jego dziecko. Ma jeszcze dwie córki, bliźniaczki, mają po jakieś dziesięć lat, a niedawno urodził mu się jeszcze drugi syn - byłam pod wrażeniem ile rzeczy można znaleźć w internecie. Słysząc te rewelacje straciłam apetyt i tempo wpatrywałam się w jedzenie nie mogąc się ocknąć. Miałam przyrodnie rodzeństwo, siostry i braci. - Chcesz zobaczyć zdjęcia? - słysząc głos przyjaciela podniosłam na niego wzrok i automatycznie skinęłam mu głową. Podczas gdy chłopak poszedł po laptopa, nie zmieniłam położenia swojego ciała. Nadal wpatrywałam się w przestrzeń, którą przed chwilą zajmował Przemek. Miałam siostry i braci. Mój tata był w Polsce.

Kiedy Przemek postawił przede mną laptopa, nadal się nie odzywałam. Patrzyłam jak tylko wpisał imię i nazwisko taty na fejsbuku i pojawiło się jego zdjęcie. To był On. Niby mój tata a całkiem obcy mi mężczyzna. 

wtorek, 9 czerwca 2015

Trudna rozłąka cz 33 3/3

3/3
W pierwszej chwili bałam się, że słyszał fragment naszej rozmowy, ale był za daleko by mogło okazać się to prawdą.
- Stęskniłeś się za nią? - akurat gasiłam papierosa, gdy chłopak stanął przed nami w altance. Uśmiechnęłam się do niego nikle i skrzyżowałam ręce na piersi.
- Jestem do niej emocjonalnie przywiązany - Przemek zrobił kilka kroków w moim kierunku a ja zastanawiałam sie nad zamiarami jego zachowania.
- To ja was lepiej zostawię - Ala puściła nam oczko i szybkim krokiem skierowała się do domu zostawiając nas samych.
- O czym rozmawiałyście? - Przemek stał już na przeciwko mnie i dzieliły nas dosłownie centymetry. Objął mnie dłońmi w pasie i stał nie spuszczając ze mnie wzorku.
- Musiałbyś mieć sutannę żebym zaczęła ci się spowiadać - nie chciałam go okłamywać bo czułam, że nie mogłabym tego zrobić. Był jedyną osobą na świecie, której nie byłam w stanie oszukać.
- Czyli mówiłyście o mnie - uśmiech nie schodził mu z twarzy, a przez to, że znajdowaliśmy się blisko siebie, było mi trochę cieplej. Czułam zapach alkoholu, który ulatniał się z jego ust, ale nie przeszkadzało mi to. Cieszyłam się jego bliskością i tylko to się wtedy liczyło.
- Równie dobrze mogłyśmy mówić o Wiktorze, niezły przystojniak z niego - powiedziałam to z całkowitą premedytacją. Chciałam sprawdzić, czy on także był o mnie zazdrosny i jakie uczucia wyzwolą w nim moje słowa.
-  Tak? Podoba ci się? - Przemek skrupulatnie maskował swoje emocje i nic nie dało się wyczytać z jego twarzy. Jego postawa także się nie zmieniła, więc  nie byłam w stanie niczego wywnioskować.
- Być może - moim celem było delikatnie mu coś zasugerować, ale niczego wprost nie powiedzieć.
- To czemu stoisz tutaj, zamiast się z nim bawić? - spokój jaki wypływał z Przemka był godny pozazdroszczenia.
- Miałam ochotę na papierosa - starałam się być równie nieugięta co on, chociaż moim ciałem targały różne emocje. Było mi ciepło, a gdy tylko poruszył swoimi palcami dostawałam gęsiej skórki. Byłam wdzięczna losowi, że miałam na sobie jego przydużawą  bluzę, która skrupulatnie maskowała moje ciało.
- Ty przecież już nie palisz.
- To wina alkoholu - starałam się nie dać mu podejść, chociaż miałam nieodparte wrażenie, że starał się mnie tak podejść, bym coś więcej mu zdradziła.
- Tylko? - dłonie Przemka powoli zaczęły się przesuwać w górę moich pleców, co wywołało kolejną falę dreszczy na mojej skórze.
- Coś sugerujesz? - w głowie ciągle powtarzałam sobie by być twardą, wytrzymać jego wzrok i niczym nie zdradzić tego, co obecnie działo się w moim sercu.
- O, tu jesteś. Wszędzie cię szukałam - słysząc te słowa oboje gwałtowanie obróciliśmy głowy w kierunku miejsca, z którego dochodziły. Na schodach zauważyliśmy Kaśkę, która stała owinięta szalikiem i powoli zmierzała w naszym kierunku. Byłam niesamowicie zła, że akurat w takim momencie nam przeszkodziła. Już było tak miło. Przemek wypuścił mnie z uścisku, a ja odwróciłam głowę w przeciwną stronę, by ukryć zawód jaki odczuwałam.
- Chyba nie miałyście okazji by się poznać. - głos Przemka nie wyrażał żadnej zmiany emocjonalnej w jego osobie. Jak mogło go to tak po prostu nie obejść?
- Kasia - gdy usłyszałam głos dziewczyny, odwróciłam się w jej stronę. Miała sympatyczny uśmiech na twarzy i gdy tak na nią patrzyłam, po raz kolejny musiałam przyznać, że była naprawdę ładną dziewczyną.
- Iza - uścisnęłam wyciągniętą dłoń w moim kierunku i starałam się być wobec niej naprawdę miła, chociaż w głowie miałam tysiące różnych myśli.
- Odprowadziłbyś mnie do domu? Jest już dosyć późno i nie chciałabym wracać sama po ciemku - dziewczyna zachowywała się naprawdę naturalnie i naprawdę robiłam wszystko by opanować złość którą odczuwałam słysząc jej słowa. Czy tak trudno było zamówić sobie taksówkę? A może iść na autobus?
- Będę w środku - nie zamierzałam być świadkiem tej rozmowy, a także chciałam oszczędzić sobie dalszej wymiany zdań pomiędzy tą dwójką. Oczywiście mogłam zostać i pilnować by  dziewczyna nie rzuciła się na Przemka ze swoimi łapami, ale co by mi to dało? Jeżeli chciał się z nią przytulać, to proszę bardzo. Nie mogłam go ograniczać. Nie miałam do tego prawa i za wszelką cenę starałam się tego trzymać. Trochę na wyraz uśmiechnęłam się do dziewczyny i wpatrywałam się tylko w drzwi balkonowe, to one były moim punktem docelowym.
- Poczekaj - głos chłopaka sprawił, że przystanęłam w miejscu, ale nie odwróciłam się do niego.
- Chcesz jeszcze zostać? Bo możemy odprowadzić Kaśkę i iść od razu do mnie, albo odprowadzę ją i za jakieś pół godziny powinienem być z powrotem. Mieszka tu niedaleko, więc nie zajmie nam to dużo czasu - wpatrywałam się w chłopaka jak w zaczarowana nie wiedząc co powiedzieć. Chciałam by po prostu został ze mną, ale wiedziałam, że proszenie o to byłoby dość egoistyczne. Przecież powinno być mi miło, że troszczył się o koleżankę, więc chciał ją odprowadzić by czasem nic złego jej się nie stało, natomiast ja gotowałam się w środku.
- Idź - starałam się przybrać normalny ton, chociaż miałam wrażenie, że słabo mi to wyszło. Ściągnęłam z siebie bluzę chłopaka i ruszyłam do środka. Miałam szczęście bo akurat wpadłam w drzwiach na Wiktora, który uśmiechnął się do mnie miło. - Zatańczymy? - targały mną od środka przeróżne emocje i najgorsze było poczucie, że nie powinnam była ich czuć. Chciałam od tego uciec, dlatego zaproponowałam Wiktorowi taniec, chociaż szczerze powiedziawszy nie miałam ku temu najmniejszej ochoty.
- Jasne - chłopak uraczył mnie swoim uśmiechem, który ewidentnie był przeznaczony jedynie dla kobiet i gdybym tylko była w stanie równowagi uczuciowej, zmiękłby mi od niego nogi. Zatraciliśmy się na parkiecie i starałam się zapomnieć o tym, co czułam, zamknęłam oczy i starałam skupić się tylko na muzyce. Wiktor był doskonałym parterem, widać było, że czuł muzykę i też umiał zatracić się w tańcu. Tańczyliśmy tak przez dosyć długi czas, a kiedy już brakło mi sił, skierowaliśmy się do stołu, gdzie stał alkohol i jedzenie.
- Gdzie Przemek? - Ala usiadła obok mnie, a Wiktor w tym czasie podał nam szklanki z drinkami.
- Poszedł odprowadzić koleżankę - skupiałam się na szklance i alkoholu, by jak najszybciej uraczyć swój organizm kolejną dawką procentów.
- Sama widzisz - po tych słowach dziewczyna wstała i udała się do swojego chłopaka, a ja tępo wpatrywałam się w przestrzeń. Na swoim ramieniu poczułam dziwne ciepło, które zmierzało w górę w kierunku szyi. Gdy spojrzałam na Wiktora, który siedział obok, zobaczyłam, że składał delikatne pocałunku na moim ciele - Przestań - wraz z tymi słowami, odsunęłam się od niego i wpatrywałam się w niego jak w kosmitę.
- Nie mów, że ci się nie podoba - chłopak był bardzo pewny siebie, a jego uśmiech zwiastował triumf, co jeszcze bardziej mnie zirytowało.
- Nie i chcę żebyś mnie zostawił - hardo spojrzałam na Wiktora, któremu trochę zrzedł uśmiech i nie czekając na rozwój akcji, wstałam z miejsca i skierowałam się do Ali, która wraz z Piotrkiem siedziała przed telewizorem i przyglądała się osobom, które grały w xboxa. Gdy spojrzałam na zegarek, dostrzegłam, że minęło około czterdzieści minut odkąd Przemek poszedł  odprowadzić Kaśkę. - Możesz przekazać Przemkowi, że wróciłam do siebie? Jestem zmęczona i chyba będę już zbierać - Alicja patrzyła na mnie z  takim współczuciem, że poczułam jak łzy zbierały mi się do oczu.
- Nie będziesz wracała sama po nocy. Piotrek, chodź zbieramy się - dziewczyna szturchnęła swojego chłopaka, który zapatrzony był w telewizor.
- Nie musicie, naprawdę poradzę sobie. Przystanek jest za rogiem, więc wrócę autobusem - siliłam się na uśmiech by czasem nie dać po sobie poznać, co tak naprawdę czułam.
- Nie ma mowy, zbieramy się - w tym momencie Piotrek wstał z miejsca i pociągnął za sobą dziewczynę. Nie zamierzałam się z nimi kłócić. Moim jedynym celem było jak najszybsze opuszczenie tego pomieszczenia. We trójkę poszliśmy po swoje kurtki, a w międzyczasie pożegnaliśmy się z Łukaszem dziękując mu za imprezę i prosząc by przekazał Przemkowi, że zebrałam się ze znajomymi.
Na zewnątrz przywitał nas dosyć spory mróz i byłam nawet wdzięczna za chłodne powietrze, które było ukojeniem dla palących mnie oczu. Tłumaczyłam sobie, że nie powinnam być zła na Przemka, nie powinnam była być zazdrosna, nie mogłam zachowywać się, jakbyśmy byli w związku. Nie był moją własnością, a co więcej, był wolnym człowiekiem.
Wchodząc do mieszkania czułam się strasznie podłamana. Byłam tak przeogromnie zła na siebie, że nie byłam w stanie obiektywnie spojrzeć na to, co się stało. Najbardziej przybiło mnie to, że Przemek miał być moim przyjacielem, był bratem, a ja byłam o niego zazdrosna jakbyśmy co najmniej przysięgali sobie miłość. Byłam zła na niego, że zostawił mnie samą, że pozwolił jej się obejmować, że ona dotykała jego ust, podczas gdy ja nie miałam do nich dostępu. Byłam zła na niego, że pozwolił jej przerwać nasze przytulanie się, co było dla mnie tak intymne, jakbyśmy leżeli nago w łóżku. Wiedziałam, że wyolbrzymiałam, że zachowywałam się naprawdę irracjonalnie, ale nie umiałam nad tym zapanować.
Załamana usiadłam na łóżku i zaczęłam tak rzewnie płakać, że czułam jak uwalniałam z siebie wszystkie emocje. Płakałam wylewając cały ból, złość, cierpienie. Chciałam pozbyć się tego zawodu i złości, że pozwoliłam sobie na takie uczucia. Jak mogłam dopuścić do takiej sytuacji, że byłam tak zauroczona Przemkiem, że chciałam mieć go tylko dla siebie? Moje zachowanie było strasznie dziecinne, chciałam być w centrum zainteresowania i ciągle być na pierwszym planie, a jak tylko zeszłam na bok, zachowywałam się jak histeryczka.
Leżąc w łóżku usłyszałam dźwięk telefonu, a na wyświetlaczu widniało zdjęcie Przemka. Pierwsza moja myśl, była taka, że dopiero teraz dzwonił. Minęła godzina odkąd wyszłam z domu Łukasza, a prawie dwie, odkąd Przemek poszedł odprowadzić Kaśkę. Spędził z nią dwie godziny podczas gdy ja byłam sama. Miał wrócić po trzydziestu minutach, a jednak został z nią na dłużej. Kiedy dzwonek ucichł, usłyszałam dźwięk przychodzącego sms "Przepraszam." To jedno słowo wprawiło mnie w osłupienie. Spodziewałam się wszystkiego, że zrobi mi wyrzut iż na niego nie poczekałam, że będzie zły za moje dziecinne zachowanie, a on po prostu przeprosił. Czyli wiedział, że zrobił coś złego. Ocierając łzy, wystukałam krótką odpowiedź "Dobranoc." Tylko na tyle było mnie stać. Nie wiedziałam, czy złość na to, że poszedł z Kaśką była większa od tej, że poczułam do niego coś więcej niż przyjaźń. "Zobaczymy się rano?" Nie umiałam mu odpisać na tego sms'a. Patrzyłam się na telefon i po prostu nie potrafiłam. Spotkanie się z nim wymagało ode mnie dużo odwagi, której póki co w sobie nie miałam. Poza tym chciałam się przespać, odpocząć, a przede wszystkim musiałam trzeźwo spojrzeć na swoje uczucia. Przemek nie odpuszczał, dzwonił jeszcze dwa razy, a potem wyciszyłam telefon i okryłam się kołdrą próbując zasnąć.


Kochani!
Dziękuję za wszystkie Wasze maile, za to, że piszecie, dzielicie się ze mną swoim życiem. Każde Wasze słowo jest dla mnie motywacją i bodźcem, który sprawia, że pomimo zmęczenia i tego, że nie zawsze nasze życie wygląda tak jakbyśmy chcieli, uśmiecham się, wierzę w siebie i coraz bardziej upewniam się, że wybrałam właściwą drogę.
Swoje wiadomości możecie kierować na paulina.opowiadania@gmail.com