niedziela, 8 września 2013

The experience cz 74

Było już po 19 więc musieliśmy się zbierać. Ubrałam się w czarną sukienkę przed kolano, która była bardzo delikatna, trochę haftowana. Do tego założyłam kurtkę jeansową i złote płaskie sandałki. Włosy wyprostowałam i zrobiłam lekki makijaż. Gdy spoglądałam w lustro widziałam siebie sprzed paru miesięcy ale z większymi zmarszczkami, zmęczeniem na twarzy, ale mimo wszystko, dawno tak ładnie nie wyglądałam, a to wszystko było dla mojego brata.
- Musimy już jechać. - Marcin wszedł do pokoju gdy stałam przed lustrem – Pięknie wyglądasz.
- Dzięki – uśmiechnęłam się do osoby, która była po drugiej stronie zwierciadła i poszłam za bratem. Marcin wyglądał bardzo elegancko, był w garniturze przez co jeszcze bardziej podkreślił ważność sytuacji. Dla kogoś mogłaby to być zwykła Msza. Ale dla Nas były to pierwsze urodziny Maćka, które mieliśmy spędzić bez Niego. Na dole czekali na nas rodzice, tata również w garniturze a mama w zwykłej czarnej sukience. Cała nasza czwórka była w ciemnych barwach, wyglądaliśmy tak jakbyśmy szli na pogrzeb, co poniekąd było prawdą. Każdy z nas był w żałobie, nosił w sercu ból i tęsknotę za człowiekiem, który należał do naszej drużyny. Tylko wtedy, gdy byliśmy w piątkę, byliśmy najsilniejsi i najszczęśliwsi. Wtedy nic nie było w stanie Nas załamać czy zniszczyć. Teraz brak jednego członka, który był równie ważny jak pozostali, sprawił, że nadal byliśmy silni ale bardziej podatni na zło tego świata. Zawsze będzie Nam brakować tego jednego elementu naszej drużyny i nie da się go zastąpić czy pominąć.
W ciszy jechaliśmy na Mszę. Każdy z nas przeżywał wszystko od nowa, w głowie miał różne refleksje na temat życia. Jeszcze 5 miesięcy temu byliśmy najszczęśliwszymi osobami, bawiliśmy się w Australii a teraz musieliśmy uczcić Jego urodziny bez Niego. Ja wiem, że On był, ale był daleko i nie mogłam mu osobiście złożyć życzeń, przytulić czy wręczyć prezentu.
Gdy weszliśmy do kościoła zobaczyłam bardzo dużo ludzi. Była cała klasa Maćka z liceum, znajomi, rodzina. Było mi miło, że Ci ludzie poświęcili swój czas i przyszli pomodlić się za Niego. Gdy trzymając się za rękę z Marcinem szłam na sam przód kościoła zobaczyłam Asię. Nie spodziewałam się jej tam, ale w końcu znała się z Maćkiem od małego. Natomiast nigdzie nie widziałam Bartka. Było mi przykro, że go nie było. Gdyby nie to, że rodzice z Marcinem szli na przód kościoła to najchętniej stanęłabym z boku, by nie być przez chwilę pod ostrzałem spojrzeń. Miałam deja vu. Przypominał mi się pogrzeb Maćka, gdzie to wszystko wyglądało bardzo podobnie.
Podczas mszy starałam się trzymać w całości by się nie rozkleić, chociaż kilka razy spłynęły mi łzy po twarzy. Miałam wsparcie w rodzicach, Marcinowi ale także w Filipie, który siedział razem z nami w ławce. Powinien był tam siedzieć Bartek ale widocznie miał lepsze rzeczy do robienia niż wpieranie mnie.
Po mszy wszyscy udaliśmy się na cmentarz, który był zaraz obok kościoła.
- Zaraz przyjdziemy – Marcin wziął mnie za rękę i razem z Filipem podbiegliśmy do samochodu. Wzięliśmy gitarę i prezent dla Maćka. Kupiliśmy białe tzw. lampiony „szczęścia”, chcieliśmy je dać ludziom, żebyśmy wspólnie puścili je do nieba – tam, gdzie był Maciek. Był już wieczór więc miałam nadzieję, że będzie to pięknie wyglądać.
Poszliśmy na cmentarz, ludzie zapalali znicze i w ciszy się modlili.
- Przepraszam, chciałbym coś powiedzieć. - Marcin przerwał milczenie i wtedy wszyscy spojrzeli na nas – Jak wiecie dzisiaj są urodziny Maćka i mamy dla Niego prezent. To są lampiony szczęścia i chcielibyśmy, żeby to szczęście dotarło do Niego, by mógł poczuć naszą miłość do Niego. – w czasie gdy Marcin przemawiał, Filip rozdawał ludziom lampiony. Po ich minach można było odnieść wrażenie, że podobał się im ten pomysł. Marcin gdy skończył mówić wyciągnął gitarę i popatrzył na mnie. Czułam przerażenie i strach, przez co przez chwilę byłam sparaliżowana. Gdy ludzie zapalali swoje lampiony Marcin zaczął grać dając mi znak, że to już. Zamknęłam oczy i wydobyłam z siebie pierwsze słowa, a reszta przyszła z łatwością. Tekst piosenki był po angielsku, bo w tym języku lepiej mi się śpiewało a zapisane słowa lepiej brzmiały właśnie po angielsku i z muzyką lepiej się komponowały.

Popatrz na mnie,
Popatrz w moje oczy.
Czy widać w nich tęsknotę, którą czuję?
I czy pokazują, że chcę uciec i schować się
Przed tym uczuciem?

Przebacz mi teraz
Te momenty, kiedy nie byłam z tobą
Wszystkie twoje zmartwienia
Kiedy myślałeś, że nic mnie nie obchodzi
Ale bez względu na to co robię
Bez względu na to co mówią
Prawdą jest, że
Nadal Cię bardzo kocham

Mówisz, że wszystko jest dobrze i że wiesz, czego potrzebuję,
Że powinnam rozwinąć skrzydła i po prostu być wolna.
Chcę się rozpłakać i poddać, bo masz rację,
Ale wiem, że w moim sercu miłość do ciebie jest silna.

Chcę twoje serce
Przycisnąć  do mojego
Chcę zatopić siebie na zawsze w tym uczuciu.

Jednak w moich myślach wciąż jesteś przy mnie
Będę cię kochać w każdej chwili mojego życia
Przemierzyłabym wielkie jeziora by dotrzeć do ciebie
I nawet wieczność nie byłaby przeszkodą.

Więc gdy prosisz bym dalej żyła
Przyrzekam kochać cię w każdej chwili mojego życia,
wiem, że kiedyś, gdzieś cię znajdę
weźmiesz mnie w ramiona i uwolnisz
bo obiecaliśmy sobie
przyrzekliśmy z całych sił
że zostaniemy ze sobą
co najmniej na zawsze

Z tobą przezwyciężyłam tyle deszczowych i burzliwych dni
Chłód zimy zamieniliśmy na lato
Razem sprawialiśmy, że wszystko co złe stało się lepsze
Bez ciebie byłabym kimś innym
Bez ciebie straciłabym siebie


Po mojej twarzy spłynęło kilka łez, w trakcie śpiewania jak i po, ale wiedziałam, że musiałam dać radę bo robiłam to tylko dla Niego.
Gdy skończyłam rodzice wraz z Marcinem objęli mnie.
- To było piękne. - mama z łzami w oczach spojrzała na mnie.
- Myślisz, że słyszał? - popatrzyłam w górę, na lampiony które unosiły się coraz wyżej i pięknie oświetlały niebo.
- Jestem tego pewna. - mocno objęła ramieniem i razem spoglądałyśmy w wszechświat.

Ludzie żegnali się z nami i wracali do swoich domów. My wraz z Filipem zostaliśmy na chwilę, by w ciszy i samotności złożyć życzenia Maćkowi.


Mam nadzieję, że Wam się spodoba, czekam na opinie :)  

14 komentarzy:

  1. Jeeejku, nie spodziewałam się, takiego przebiegu wydarzeń. Świetny pomysł. Masz talent dziewczyno, i nie zmarnuj go. Pozdrawiam/ Ola ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Popłakalam się dawaj szybko cd :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super część :) Już nie mogę doczekać się następnej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, sama wymyśliłaś tą piosenkę?

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowite chcę już kolejną część ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Dalej .Kocham to i znów płakałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. świetne - mika

    OdpowiedzUsuń
  8. Ooo dalej płacz ... Ale jaki że no ooo :) D ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. naprawdę masz wielki talent :)
    nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, dodasz wkrótce ?
    pozdrawiam i życzę weny :*
    miśka

    OdpowiedzUsuń