poniedziałek, 6 stycznia 2014

Doświadczenia z 2013 r.

Zawsze Nowy  Rok zmusza nas do podsumowań, chcąc nie chcąc jesteśmy nimi otoczeni. Gdzie się nie ruszymy, to pełno jest rankingów na temat mijającego roku – telewizja, internet ( w szczególności portale plotkarskie), gazety i wreszcie same refleksje indywidualnych ludzi. Otaczająca rzeczywistość nakłoniła mnie do tego samego. W niepozornej sytuacji, bo pod prysznicem, zadałam sobie pytanie jaki był dla mnie 2013 rok. Na odpowiedź nie musiałam długo czekać ponieważ nadeszła szybko. Był trudny i ciężki. Dlaczego tak sądzę?
Tato na początku roku, w okolicach lutego, stracił pracę z którą był związany 10 lat. Najbardziej chyba nie zabolało to, że ją stracił, tylko to  w jaki sposób. Poniekąd to była świadoma decyzja mojego taty, natomiast po 10 latach nie spotkało Go nic dobrego, żadne podziękowanie a wręcz przeciwnie. Widząc jak mu z tym ciężko, zajęłam się prostowaniem spraw i załatwianiem formalności, by spokojnie mógł ruszyć w kolejny etap życia. Na szczęście na nową pracę nie musiał długo czekać, bo po tygodniu już znalazł nowe miejsce. Na początku było fajnie ale jak to często bywa, pojawiają się schody. Zawsze wszystko udawało się przezwyciężać, natomiast pod koniec listopada stracił pracę w dość chamski sposób, bo przez sms’a. Pokrzyżowało to nasze wszystkie plany, pojawiły się myśli niepokoju i złość na sytuację jaka zaistniała. W takich chwilach nie ma miejsca na uwagi, mądrości tylko na wsparcie. Musisz otoczyć ukochaną osobę miłością i świadomością, że może na Ciebie liczyć i pomimo ciężkich chwil, nikt nie ma do Niej pretensji. Chociaż boisz się przyszłości, musisz to zachować dla siebie bo najważniejszy jest komfort psychiczny bliskiej osoby.
Pojawiało się też wiele przykrych sytuacji o których nie chcę pamiętać, kłótnie z różnymi osobami, powiedzenie o kilka słów za dużo. Rozstanie się z przyjaciółką a jednocześnie osobą, z którą żyło się codziennie przez dwa lata i nagle wszystko ucicha i obie idziecie w swoje strony.
Cierpienie i łzy przez lenistwo innych osób. Doświadczyłam uczucia kiedy ktoś kradnie rzecz, która niby jest tylko materialna ale cenna. Doceniasz coś, na co Twoi rodzice pracują bardzo długo, cieszysz się z tego i szanujesz, a ktoś komu się pracować nie chce, kradnie. Tracisz wiarę w ludzi a przecież w przyszłości, między innymi z takimi ludźmi, będziesz pracować. Denerwuje Cię to, że ktoś tak łatwo się wzbogacił na Twoim nieszczęściu.
Spotkało mnie też dużo problemów zdrowotnych, najbardziej boisz się wtedy, gdy wiesz, że dzieje się coś co może rzutować na Twoje samodzielne poruszanie się. Boisz się a ból nie ustaje. Kiedy co miesiąc robisz badania, boisz się tego co w nich wyjdzie, nie wiesz czy jest gorzej czy tak jak było. Wiesz, że zdrowie jest najważniejsze a w Twoim przypadku ono szwankuje.
To tylko kilka sytuacji ale z pewnością było ich więcej, tak samo jak było dużo tych dobrych.
Jestem osobą, która nie wierzy w przypadki. Wiem, że nic nie dzieje się bez przyczyny a wszystko jest po coś i życie utwierdza mnie w tym przekonaniu. Dostałam pracę, choć w cale jej nie szukałam. Pracę, która spełnia wszystkie moje oczekiwania, jest moją pasją i pozwala mi wzbogacać swoją wiedzę. Dziwnym trafem, kiedy miałam dostać swoją pierwszą wypłatę, akurat mój tato stracił pracę. Przypadek? Nie sądzę.
Ktoś inny mógłby być wściekły, że musi pomagać rodzicom, że pieniądze na które pracował cały miesiąc de facto nie będą Jego, nawet ich nie odczuje. Ale czy jest większa radość niż pomoc drugiej osobie? Cieszę się, że pomagam rodzicom, że daję im wsparcie nie tylko psychiczne ale i materialne. Wiem, że dzięki mojej pracy jest nam łatwiej i te przykre zdarzenia zostają umniejszone, stają się mniej dotkliwe. Wiem też, że sobie poradzimy bo jesteśmy rodziną i pomimo, że ten rok był trudny dla całej mojej rodziny to umocnił nas. Moja rodzina nie jest idealna i nigdy taka nie będzie, ale wiem, że robię wszystko by jej pomóc, by nigdy się nie rozłamała na drobne części. 
A jaki był dla Was 2013 r.? Przeważa pozytywna strona czy negatywna?